Listy
Listy od czytelników

Drodzy Czytelnicy!
Apeluję o cierpliwość i wyrozumiałość. Dziennie dostaję od kilkunastu do kilkudziesięciu listów, nie licząc telefonów.

UWAGA:
Z przykrością informuję, że nie interpretuję indywidualnych kinów narodzin, jak również osobistych wydarzeń. Udzielenie odpowiedzi na kilkaset listów miesięcznie jest po prostu niemożliwe. Wszystkich Zawiedzionych zachęcam do wymiany doświadczeń z osobami szukającymi kontaktu.

« poprzednie 8   
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7
   następne 8 »

» wyświetl same pytania
● Rekoneksja ● Jan od Boga ● Uzdrawianie przez dotyk


UZDRAWIANIE REKONEKTYWNE

Tę metodę zaproponował Eric Perl w książce „Połączenie ze Źródłem”. Każdy może się jej nauczyć, wykonując krok po kroku podane w książce ćwiczenia, zaczynając od aktywacji dłoni. Tego nie nauczą żadne kursy, tu niezbędne jest osobiste zaangażowanie, wygospodarowanie dla siebie kilkunastu minut dziennie.

Uzdrawianie przez Ponowne Połączenie nie jest, zdaniem autora, metodą, lecz naturalnym procesem ewolucji, osiągania przez człowieka wyższych poziomów świadomości i samoświadomości. (...) Jak ten proces dokładnie zachodzi? – Nikt tego nie wie. (...) Prawdopodobnie dochodzi tu do interakcji trzech częstotliwości – pacjenta, terapeuty i Wszechświata.

W książce autor wyjaśnia: proces rekoneksji nie jest grą wyobraźni, lecz możliwością kontaktowania się z nowymi poziomami światła i informacji, a samo uzdrawianie rekonektywne znajduje teoretyczne uzasadnienie we współczesnej fizyce nuklearnej i kwantowej. Jest to proces łączenia się z uzdrawiającą energią Wszechświata. (...) Z czasem uświadomiłem sobie, że jest to odmienny rodzaj uzdrowienia. Jest on związany z procesem ewolucji. (...) Jest to wibracyjna wymiana energii z Wszechświatem. (...) Prowadzi ona do przebudowy struktury DNA.

Podstawą koncepcji Perla jest założenie, że uzdrawiająca energia może przyjmować różne częstotliwości. To właśnie częstotliwość różni jego metodę od innych, tych tradycyjnych jak Reiki czy Metoda Energii Uniwersalnej.

Zanim jednak ktoś zdecyduje się na kurs czy sesję rekonektywnego uzdrawiania u przeszkolonego w tym zakresie terapeuty, najpierw powinien zapoznać się z treścią książki. Czyta się ją jednym tchem. Po fali uniesienia przychodzi jednak czas na refleksję. Niektóre wątki mogą budzić kontrowersje, np. okoliczności otrzymania instrukcji z tamtego świata, nietypowe ruchy ciała czy sam „akt” ponownego połączenia ze Źródłem.

Należy jednak pamiętać, że autor jest Amerykaninem, lekarzem chiropraktykiem. Doznał on czegoś tajemniczego - dostał dar, nie miał wcześniej doświadczeń w pracy z energią, wciąż szukał potwierdzeń, studiował literaturę. Z kolei naszą cechą jest dociekliwość, podążanie za nitką do kłębka. Dlatego, jak zawsze, także w tej materii należałoby zachować zdrowy dystans. Nie zmienia to faktu, że książka jest interesująca, godna polecenia, zalecana do przestudiowania. Metoda najlepiej sprawdza się u osób ze schorzeniami narządów ruchu – na tym polu Eric Perl jest najbardziej skuteczny. Perl wystąpił m.in. w filmie "Nauka uzdrawiania", prezentowanym w programie Ewy Ewart.
Zobacz: Uzdrowienie małego Dimitrija: youtube.com/watch?v=ZIGBuvQn-sk&feature=youtube_gdata_player

Zaangażowanie astralu na koniec czasu czasów

Wszechświat ma różne poziomy i częstotliwości, a teraz, w aurze ziemskiej obecne są różne duchy, byty, świadomości. Nie dowierzajcie każdemu duchowi, ale badajcie duchy... Może byłoby lepiej samemu określić Źródło, któremu się bezgranicznie ufa, bo termin „uzdrawiająca energia Wszechświata” niewiele nam mówi. Ostrożność i duchowe bezpieczeństwo są podstawą testowania każdej nowej metody, także E. Pearl'a.

W tym miejscu warto się również zastanowić nad fenomenem brazylijskiego medium – Jana od Boga. Imię działa na wyobraźnię, ale jednocześnie usypia czujność. Rodzi się pytanie: dlaczego „Bóg” - i energia boska nie działa bezpośrednio przez Jana? Dlaczego prosty rolnik musi użyczać swego ciała duchom, prawdopodobnie zmarłych lekarzy, chirurgów, uzdrowicieli, a nawet króla Salomona (???), aby "energia" zaczęła działać? Zakładając, że jest to z jakichś względów niezbędne, to jednak spektakularne operacje z nożyczkami wkładanymi do nosa pacjentów skłaniają do myślenia. Po co duchom nożyczki?

Sesje u Jana od Boga, podobnie jak u Erica Perla, nie są skuteczne wobec wszystkich. Nie dowiemy się jednak, jakimi kryteriami kieruje się „Źródło” i jego pomocnicy. Być może ma to związek z historią naszego upadku, zbuntowanymi Aniołami, potomkami mitycznej Sadhany albo po prostu z szansą dla tzw. Opóźnionych Energii, inaczej Śpiących.

Niezależnie od tego, jakie mamy o sobie mniemanie, każdy z nas jest mniej lub więcej „Spóźniony” – w ciągu ostatnich dwóch tysiącleci lat nie uporaliśmy się bowiem z naszymi ewolucyjnymi zadaniami.

Ale i tak otwartym pozostaje pytanie: skąd to nagłe zaangażowanie tamtego świata w uzdrawianie ziemskiego człowieka na koniec czasu czasów? Czy jest to rzeczywiście bezinteresowna pomoc astralu, czy może ewolucyjna szansa zadośćuczynienia, czy też zwykła pułapka? A może to tylko ludzka wyobraźnia i efekt placebo?

W tym miejscu odsyłam do artykułu „Zmień świat... Wiadomość od Federacji Galaktycznej”, publikowanego w numerze 7/2012 „Nieznanego Świata”. Federacja Galaktyczne wspomina o ścieraniu się trzech sił na Ziemi. Ale także tu zalecany jest dystans. Warto zadać sobie pytanie, dlaczego inne cywilizacje oraz byty zaczęły tak żywo interesować się naszym losem? Czy rzeczywiście chcą nam pomóc, czy też potrzebują „kooperacji” z ludzką energią, by móc przetrwać? Nie można z góry zakładać, że jest to złe, ale ostrożność nie zawadzi. Tu jedynym wiarygodnym drogowskazem jest intuicja (z. Przeszłość i Przyszłość w Teraźniejszości, rozdz. „Kin przewodnika” /Wyższe Ja – wymiar szósty). Jedno jest pewne: wraz ze zmianą częstotliwości ziemskich, kurczy się przestrzeń astralna. Może to stąd takie ożywienie i potrzeba kooperacji?


DOTYK DLA ZDROWIA

Choć energetyka każdego człowieka jest niepowtarzalna, jak linie papilarne, to fizjologię mamy podobną... Niestety, współczesne życie co dzień atakuje nas sytuacjami, które pochłaniają energię i wytrącają nas z równowagi... Stale jesteśmy narażeni na promieniowanie i pola elektromagnetyczne... Leki dające chwilową ulgę mogą zaburzyć nasze energie i wywołać długotrwałe problemy. Pestycydy, które miały zabijać insekty groźne dla pożywienia, w końcu trafiają do niego i dezorganizują nasz system energetyczny. Czynniki te, w połączeniu z sytuacjami stresowymi, które stale napotykamy, oraz pędem życia, jakiemu ulegamy, kumulują się i zrywają ciągłość pola energetycznego danej osoby.

Kto z nas nie marzy o życiu w pełnym zdrowiu, harmonii i szczęściu? Teraz staje się to bardziej realne niż kiedykolwiek wcześniej, bo skłaniają nas do tego zewnętrzne uwarunkowania.

Według statystyk na koniec 2012 roku, w Polsce 70 procent zatrudnionych żyje w ciągłym stresie przed utratą miejsca pracy. A to właśnie długotrwały stres prowadzi do wielu chorób. Może warto poznać kilka prostych sposobów na niwelowanie napięć na bieżąco, także u naszych dzieci w formie zabawy, np. czesanie aury, „pajacyki’ itp. Zajmuje to zaledwie kilka minut.

Tak proste i praktyczne sposoby proponuje nam Donna Eden w Podręczniku energetycznego uzdrawiania. Warto umieścić jej przewodnik obok domowej apteczki. A wtedy zamiast sięgać mechanicznie po środki farmakologiczne, można najpierw wypróbować opukiwanie okolic grasicy (jak filmowy Tarzan) i śledziony albo zastosować ucisk odpowiedniego punktu na ciele, albo „wygładzić” energię adekwatnego meridianu. Rysunki zamieszczone w książce są bardzo czytelne i przejrzyste.

Systematyczne opukiwanie punktów śledziony jest korzystne, jeśli łatwo ogarnia cię zmęczenie, ulegasz infekcjom albo chorobom – wzmacnia to meridian śledziony

Zaburzenia energii meridianów korelują z osłabieniem zdrowia i podatnością na choroby. Czy wiesz, że w Japonii niektórzy pracownicy rządowi są w ramach corocznych badań lekarskich rutynowo badani przez maszynę z dwudziestoma ośmioma elektrodami podłączonymi do punktów końcowych meridianów? W przypadku zarejestrowania nieprawidłowości na odczycie osoby te muszą poddać się dalszym specjalistycznym badaniom.




ZABAWA W PANA BOGA

Entuzjaści sterowania ewolucją: Jeśli my nie będziemy grać roli Boga, to kto to zrobi?
□ Do Matki Natury: Z całym należnym ci szacunkiem musimy powiedzieć, że wiele rzeczy ci się nie udało.
Zdecydowaliśmy, że nadszedł czas, aby przejąć kontrolę nad naszym programem genetycznym.


FRAGMENTY artykułu opublikowanego w numerze 15/2006 „Newsweeka”.
(całość na: http://matura.newsweek.pl/teksty/artykul.asp?Artykul=14951)

Bożena Kastory "ZABAWA W PANA BOGA"

Ludzie zawsze chcieli być zdrowi i piękni. Zmieniał się tylko sposób, w jaki o to dbali. Nasi odlegli przodkowie zabiegali o przychylność sił nadprzyrodzonych, uprawiali magię. Sprawdzali lecznicze właściwości roślin i minerałów. Dzisiaj nie musimy już szukać sprzymierzeńców w tajemnych mocach. Mamy wszak naukę. Wiemy już, jak wygląda mapa ludzkiego genomu. Co roku odkrywamy dziesiątki nieznanych wcześniej genów decydujących o naszym wyglądzie, inteligencji czy skłonności do chorób. Gdy jakiś fragment naszego ciała czy umysłu szwankuje, gdy jest niedoskonały, niekompletny, gdy grozi nam choroba, możemy sięgnąć po lepiej zapisaną informację genetyczną – istniejącą w innym człowieku, roślinie czy zwierzęciu. (...) Potęga Stwórcy znalazła się w zasięgu ręki uzbrojonej w pęsetę i probówkę. Zabawa w Pana Boga budzi jednak obawy, że dzieło człowieka może się wymknąć spod kontroli. Parlamenty wielu państw uchwalają ustawy zakazujące klonowania ludzkich embrionów i dokonywania innych manipulacji genetycznych, a bioetycy próbują ustalić dopuszczalne granice takich zabiegów. Wielu naukowców ostrzega, że rewolucja w biologii może nam odebrać to, co nazywamy naturą ludzką. (...)

► Obrazy cywilizacji.

Przez miliardy lat jedynym wynalazcą i właścicielem patentu na życie był Stwórca lub – jak wolą inni – ewolucja materii żywej. W ludzkiej gestii pozostawało tylko reperowanie niszczejących części własnych ciał i przedłużanie ich użyteczności. Ale od pewnego czasu człowiek zdobywa atrybuty Stwórcy. Nowy organizm potrafimy już wyczarować z kawałka starego, choćby z zupełnie pozbawionej seksapilu używanej skóry, jak stało się w przypadku pierwszego sklonowanego ssaka.
Dziecko nie musi już być owocem miłosnych uniesień dwóch osób. Coraz częściej bywa poczęte w laboratorium, w szklanej fiolce, gdzie łączy się pewną ilość galaretowatych damskich i męskich komórek rozrodczych. Wkrótce własne potomstwo będzie można ulepszyć jeszcze przed urodzeniem, dodając do embrionów odpowiednio spreparowane geny. Dzieci na zamówienie to zdaniem wielu specjalistów fascynujący „pomysł z przyszłością”. (...) Manipulacja genami jednych kusi, innych przeraża. Bo dokonując selekcji i ulepszenia zarodków, a także wszczepiając ludzkie geny zwierzętom, wkraczamy na nieznane terytorium. Skutków tej wyprawy nikt nie potrafi przewidzieć...

► Przeszczepianie genów

Manipulowanie ludzkim DNA zaczęło się niewinnie – na początku chodziło tylko o pomoc dla ludzi cierpiących. Po raz pierwszy przeszczepiono geny w 1990 roku (...) Od 1990 roku do dziś (artykuł z 2006, przyp.) terapii genowej próbowano łącznie u około 2 tysięcy pacjentów. Wielkie nadzieje nie wytrzymały jednak konfrontacji z rzeczywistością. (...) Groźne mogą być skutki pozostawienia wszczepionego DNA w przypadkowym miejscu w komórce. Wirusy nierzadko trafiają ze swoim ładunkiem w sam środek czynnych genów. Mogą wówczas zakłócić ich działanie. Jeszcze gorzej, gdy przycumują w pobliżu odcinka DNA kontrolującego włączanie i wyłączanie innych genów. Jego uszkodzenie powoduje zazwyczaj ciągłe dzielenie się komórek, co może prowadzić do nowotworu.(...)

► Ulepszanie ludzkich zarodków

Skoro tak trudno naprawić błąd genetyczny u dzieci lub dorosłych, może lepiej wprowadzić pewne poprawki, zanim dziecko przyjdzie na świat? Ten pomysł wielu genetyków i embriologów uznało za niezwykle atrakcyjny. (...) Profesor Gregory Stock, dyrektor programu "Medycyna, Technologia i Społeczeństwo" na Uniwersytecie Kalifornijskim,... w książce „Projektowanie ludzi od nowa – wybieranie genów dla naszych dzieci” zamieścił także „Odezwę do Matki Natury” , rodzaj manifestu wyzwolonych spod rygorów przyrody, przedsiębiorczych Homo sapiens:
Jesteśmy ci szczerze wdzięczni za to, jakimi nas uczyniłaś. Bez wątpienia zrobiłaś to najlepiej, jak mogłaś. Jednakże z całym należnym ci szacunkiem musimy powiedzieć, że wiele rzeczy ci się nie udało. Zdecydowaliśmy, że nadszedł czas, aby ulepszyć ludzki organizm, poprawić sieć nerwową i przejąć kontrolę nad naszym programem genetycznym.


(...) Koncepcje genetyków pragnących wyręczyć Matkę Naturę przekonują wielu ludzi. Któż nie chciałby, aby jego dziecko było piękne, mądre i zdrowe? To dlatego takim zainteresowaniem cieszą się banki spermy najlepszych studentów renomowanych uniwersytetów i plemniki sportowców. I z tego też powodu kobiety oferujące swoje oocyty (żeńskie komórki płciowe, które mogą się przekształcić w komórki jajowe) bezpłodnym parom reklamują się jako... "Wzrost 5 stóp, 10 cali, zgrabna sylwetka, dobre wyniki testów na inteligencję, żadnych problemów medycznych w rodzinie. Cena 50 tysięcy dolarów" – to tekst autentycznego ogłoszenia z Internetu. (...) Doskonalenie ludzkich embrionów będzie z pewnością dokonywane także pod hasłem troski o ich przyszłe zdrowie. Terapii genowej ludzkich zarodków może sprzyjać fakt, że cudze DNA lub sztuczne geny łatwo wnikają do wczesnych embrionów i przedostają się do większości komórek. Z technicznego punktu widzenia niewiele jest powodów, by zabieg wzbogacania dzieci w nowe geny, sztuczne lub naturalne, miał się nie udać. Warunkiem jest tylko, by zapłodnienie odbywało się nie w ciele przyszłej matki, ale w laboratoryjnym szkle. Zarodek byłby wówczas dostępny dla wszelkich manipulacji. (...) W 2004 roku badacze z Mayo Clinic w Minnesocie stworzyli świnię z ludzką krwią płynącą w jej ciele. Rada do spraw etyki przy prezydencie Stanów Zjednoczonych uznała za konieczne przeciwstawienie się takim eksperymentom i zapowiedziała, że będą one traktowane jak przestępstwo. W raporcie Rada przestrzega, że w przypadku kontynuowania takich badań trzeba będzie rozstrzygać, jak wiele z człowieka mieści się na przykład w uczłowieczonym szympansie. Nie chcemy przecież dopuścić do tego, by istoty ludzkie miały innych niż ludzie przodków, np. małpę jako jednego z rodziców. (...)

► Nie inwestujcie w raj poprawiony

Pozostaje jednak pewien szkopuł – dodawanie genów do ludzkich zarodków jest prawnie zabronione. Zakaz ten wynika m.in. z lęku o to, że cudze czy sztuczne geny włączą się także do komórek rozrodczych powstającego dopiero dziecka. To by zaś oznaczało, iż cecha dodana do tego konkretnego embrionu trwać już będzie w następnych pokoleniach. Wielu bioetyków sądzi, że nie mamy prawa decydować o genetycznym dziedzictwie naszych potomków. Ale entuzjaści ręcznego sterowania ewolucją wołają: – Ludzie zarzucają nam, że chcemy odgrywać rolę Pana Boga. Moja odpowiedź brzmi: Jeśli my nie będziemy grać roli Boga, to kto to zrobi?
Jak twierdzi Lee Silver, genetyk z Uniwersytetu Princeton, co najmniej połowa prób przeniesienia genu jest nieudana. Embrion ginie podczas eksperymentu lub na świat przychodzi stworzenie z licznymi wadami, niezdolne do życia. W przypadku zwierząt rezygnuje się po prostu z nieudanych egzemplarzy. Co jednak począć, gdy terapia taka doprowadzi do urodzenia dziecka z ciężkimi wadami wrodzonymi? (...) Reprogenetycy proponują też mniej efektowny, a bezpieczniejszy sposób na urodzenie zdrowego dziecka. Ma go zapewnić selekcja, czyli wybieranie zarodka najlepiej wyposażonego genetycznie spośród kilku należących do tej samej pary rodzicielskiej. Taka praktyka jest już czasem stosowana. (...) Co do urody, rzecz jest trudniejsza. Odkryto już 80 genów, które wpływają na rysy twarzy. Genetycy nie mają jednak pojęcia, w jakim stopniu współdziałają ze sobą. Dlatego wielu biologów uważa, że selekcja ludzkich embrionów dziś jeszcze jest niemożliwa. – Nie wierzcie firmom obiecującym wam dzieci na zamówienie.
Samo rozszyfrowanie mapy ludzkiego DNA nie oznacza, że ktokolwiek naprawdę wie, jakie są funkcje poszczególnych jego fragmentów
– ostrzega prof. Peter Little. Niektóre z genów sterują na przykład aktywnością innych, wchodzą w złożone relacje z otoczeniem, wywołują więcej niż jeden skutek, jeszcze inne uaktywniają się dopiero w późniejszej fazie życia organizmu. O genetycznym podłożu osobowości i zachowania wiemy jeszcze mniej. (...)

► Ręczne sterowanie ewolucją

Czasem można mieć jednak wrażenie, że twórcy nowych sposobów reprodukcji inspirują się horrorami. – Na świat będą mogły przychodzić dzieci, których matki nigdy się nie narodziły – zapowiedzieli dwa lata temu specjaliści zajmujący się technikami sztucznego zapłodnienia w Izraelu.
Niedoszłymi matkami mają być poronione płody. Nienarodzone jeszcze dziewczynki, między 20. a 30. tygodniem życia w łonie matek mają już tkanki jajników przygotowane do wytwarzania w pełni dojrzałych komórek jajowych. Grupa naukowców z izraelskiego Centrum Medycznego w Kfer Saba doniosła o pobraniu z siedmiu usuniętych płodów tkanek, które w laboratorium zaczęły się rozwijać w "morfologicznie zdrowe jaja kobiece". (...) – Pomysł uzyskiwania jaj kobiecych z płodów pozbawianych życia w drodze aborcji wydaje mi się drastycznym pogwałceniem natury – oświadczył wówczas francuski lekarz Claude Jasmin, ordynator oddziału embriologii w jednym ze szpitali paryskich. (...) Z pewnością zyski z takiego procederu byłyby kolosalne. Kobiece oocyty są trudne do uzyskania. W normalnych warunkach bez specjalnej terapii hormonalnej tworzy się ich najwyżej kilka na miesiąc. Dlatego cena kobiecych komórek jajowych poszukiwanych przez bezpłodne pary sięga na wolnym rynku tysięcy dolarów. W miarę jak człowiek zdobywa narzędzia do manipulowania żywymi organizmami coraz częściej będą zdarzać się podobne przypadki, które jedni eksperci i prawodawcy uznają za niedopuszczalne nadużycie, a inni za oczekiwane ułatwienie życia.
Zapowiedź takich sytuacji to choćby wyhodowanie zarodka żaby bez głowy. (...) Jonathan Slack, profesor biologii rozwoju z Uniwersytetu Bath, zrobił to, jak mówi, dzięki prostej manipulacji genetycznej. Jego zdaniem w podobny sposób można by tworzyć pozbawione głów embriony istot ludzkich, ponieważ te same geny wykonują podobne funkcje u żab i ludzi.
Brytyjski „The Sunday Times” wydrukował tę informację na pierwszej stronie pod tytułem: "Bezgłowa żaba otwiera drogę do fabryki ludzkich organów". (...) Użycie wyklonowanych ludzkich zarodków jako źródła narządów do przeszczepów jest niemożliwe, bo zabrania tego prawo. Stąd projekt kreowania embrionów w taki sposób, aby nie można ich było uznać za nadające się do życia. – Można by w nich doprowadzić do zablokowania rozwoju wszystkich organów poza sercem i układem krwionośnym, a także narządem potrzebnym do transplantacji – proponuje prof. Slack. Ten sposób rozumowania wywołał oburzenie wielu naukowców.
– Tworzenie ludzkich mutantów niezdolnych do życia to naukowy faszyzm. Trudno nawet uwierzyć, że ktoś może rozumować w ten sposób – protestował na łamach tej samej gazety profesor Andrew Linzey, bioetyk z Oxford University. Jednak zwolennicy takich eksperymentów powołują się na literę prawa. Organizmy bez mózgów i centralnego układu nerwowego nie są uważane ani za zwierzęta, ani za ludzi. Pytanie: czy w przyszłości badaczy hodujących embriony bez głów będzie się traktowało jak dobrodziejów ludzkości, czy jak przestępców, pozostaje otwarte. (...)

► Era genu - Inżynieria genetyczna ma już 30 lat... [Koniec]


WARTO PRZECZYTAĆ CAŁOŚĆ, zob.
http://matura.newsweek.pl/teksty/artykul.asp?Artykul=14951

[2.02.2013 /3 Oc]



[4.01.2013] APEL „NŚ” – W OBRONIE HOMEOPATII


W ślad za naszym mailem z 21 grudnia wysłanym do licznych adresatów – naszych Przyjaciół, współpracowników pisma i najbliższych nam Czytelników, apelującym o podpisywanie petycji na www.petycje.pl/9151 w sprawie objęcia leczenia homeopatycznego finansowaniem Narodowego Funduszu Zdrowia – co stanowiło reakcję na petycję prof. Andrzeja Gregosiewicza i związanych z nim osób domagających się de facto delegalizacji homeopatii – przekazujemy następującą informację:


Pod redakcyjnym apelem – mimo że nie zdążyliśmy jeszcze wydrukować go w miesięczniku – w ciągu zaledwie kilkunastu dni podpisało się ponad 250 osób. Jednocześnie jednak ruszyli z kontrakcją zażarci wrogowie homeopatii, którzy na ww. stronie nie ograniczają się do oddawania głosów przeciwko naszej petycji, lecz również w niewybredny sposób atakują pismo i jego redaktora naczelnego, wylewając na nich kubły pomyj w wypróbowanym stylu, jaki upowszechnia od lat prof. A. Gregosiewicz (zbiór cytatów z jego publikacji można znaleźć na naszej stronie internetowej www.nieznanyswiat.pl „Pomyje – prof. dr hab. Andrzej Gregosiewicz: cytaty z dzieł zebranych”, nr 3/2012). Niektóre komentarze, o jakich mowa, obrażają nie tylko lekarzy stosujących homeopatię z pożytkiem dla chorych, lecz również ludzi, którzy dzięki niej się wyleczyli.

Nie zamierzamy na takim poziomie dyskutować, gdyż autorzy wspomnianych wypowiedzi sami sobie wystawiają świadectwo. W zaistniałej sytuacji zwracamy się natomiast nie tylko o masowe podpisywanie naszej petycji na www.petycje.pl/9151, lecz również o głosowanie przeciw petycji A. Gregosiewicza i innych na www.petycje.pl/petycja/8847/protest_przeciwko_prawu_zezwalajscemu_na_legalizacje_homeopatii.html oraz zamieszczanie własnych komentarzy.

Nie pozwólmy się mentalnie i prawnie terroryzować ludziom, których – jak wynika z ich internetowych wpisów - poza niedostatkiem wiedzy, cechuje brak elementarnej kultury osobistej. Szerzej o sprawie piszemy w lutowym numerze „Nieznanego Świata”.
(...)
Wprowadzeniem do problemu jest krótki artykuł doktora Janusza Kołodziejczyka, który również ukaże się w lutowym numerze miesięcznika i który także załączamy, gdyż pozwala zorientować się w okolicznościach, jakie poprzedziły materializację tej inicjatywy. Zdajemy sobie sprawę, że nie ma ona większych szans na realizację, jest natomiast zdecydowaną reakcją na bezczelną, arogancką petycję prof. Gregosiewicza oraz członków tzw. Klubu Sceptyków Polskich, którzy w swojej własnej petycji zamieszczonej przed kilkoma miesiącami w internecie, jaką podpisało dotychczas zaledwie niespełna 100 osób (sic!), domagają się od ministra zdrowia wydania zakazu leczenia homeopatią, traktując ją z tą samą, co zawsze, pogardą i zajadłą obsesją jako oszustwo, ku czemu brak jakichkolwiek podstaw. W istocie rzeczy petycja "Nieznanego Świata" jest więc kontrą wobec wspomnianego wystąpienia i obroną homeopatii jako legalnej metody terapii.

Prosimy, by upowszechnić nasz dokument wśród wszystkich Waszych rodzin i znajomych, którzy są nim zainteresowani wraz z prośbą o wsparcie go w internecie własnym podpisem. Raz jeszcze przypominamy, że, aby podpisać petycję "Nieznanego Świata", trzeba wejść na: www.petycje.pl/9151
Serdecznie pozdrawiam
Marek Rymuszko
Redaktor naczelny


Przyłączam się do apelu red. nacz. Marka Rymuszko, podpisałam petycję i zwracam się do Was, abyście również ją podpisali. Czas położyć kres dominacji koncernów i promocji toksycznych leków. Każdy człowiek musi mieć prawo wyboru metody leczenia.

Hanna Kotwicka

Dnia 4 stycznia 2013 r.



ODLICZANIE TZOLKIN

● POWRÓT ZAGUBIONYCH POKOLEŃ ● List od Krzysztofa: jaki jest sens...



Tzolkin będzie oddziaływał dopóty, dopóki nie skorygujemy ostatnich światów iluzji epoki, której w sferze duchowej już nie ma. Odliczanie TZOLKIN będzie można zakończyć dopiero wtedy, kiedy w świadomości ludzkiej przebudzi się pierwotna pamięć. Nastąpi to około 2040 roku. Przełom musi się dokonać zbiorowo, ponieważ w nadchodzących czasach nie będzie możliwe, by jednostka uważała się za lepszą od innej jednostki. Teraz jesteśmy świadkami epoki, która bezpowrotnie przemija. Wielka transformacja materii, zapowiedziana na koniec czasów przez wszystkie wielkie kultury, nie tylko Majów, to transformacja świadomie myślącej materii, czyli świadomości istoty ludzkiej. Transformacja to proces, a nie rewolucja. (H. Kotwicka „2012. Początek końca czy radość początku?”, PULSAR 2010)

Tzolkin będzie nas prowadzić dotąd, póki ostani czlowiek nie podciągnie poziomu swojej świadomości do częstotliwości piątego świata, którego mottem przewodnim, energią nośną, jest

„Szacunek–Braterstwo–Harmonia z Rytmem Natury”.

Święty Kalendarz Majów, Tzolkin, liczy 260 jednostek nazywanych kin. Nie jest on kalendarzem w powszechnym rozumieniu, lecz bankiem informacji. Zapisane są w nim wszystkie wzorce ewolucyjne, programy Czasu (CZAS to TREŚĆ), cały dorobek ludzkości – nasza historia, nasze kolektywne wzloty i upadki, jak również życie pojedynczego człowieka (tzn. osobisty drogowskaz na 52 lata, zalety, wady, zadania, wyzwania, cel wg daty urodzenia).

TZOLKIN ma podwójne znaczenie, można go wykorzystać jako Dużą Rachubę, w której zakodowane są wielkie cykle ewolucji, np. 104 000, 26 000 czy 5200 lat, albo jako Małą Rachubę, w której zakodowane jest 260 dni, przy czym oba kalendarze - Mała i Duża Rachuba - są ze sobą ściśle powiązane, ponieważ 260 dni i np. 26 000 lat niesie identyczna fala energii. 1 kin może więc oznaczać 1 dzień, 400, lat, 100 lat, 20 lat itd.
21 grudnia 2012 roku zakończył się umownie Wielki Cykl, w tym jego ostatni podcykl 5200 lat (5125 lat wg long count), i rozpoczął się nowy Wielki Cykl. Natomiast Mała Rachuba i kalendarz słoneczny Haab biegną nieprzerwanie dalej swoim naturalnym, codziennym rytmem.

Ten, kto chce pojąć mądrość Kalendarza Majów, musi wyeliminować trójwymiarową logikę. Wiedzę zapisaną w Tzolkin można rozumieć jako dział psychologii i socjologii. Jednak w codziennej pracy z Kalendarzem Majów każdy jest sam dla siebie psychologiem, bo tu liczą się nie tylko wypowiadane głośno słowa, ale przede wszystkim myśli. Wszystkie dane aktualizują się na bieżąco, każdy dzień jest zatem diagnozą osobistą o aktualnym poziomie świadomości i stopniu dojrzałości osoby.

W wymiarze czwartym (bezczasowość), skąd pochodzi Tzolkin, nie istnieje czas linearny od–do. 260 kinów jest obecnych w każdej chwili. Starożytni Majowie umiejscowili Tzolkin jako miarę czasu w codziennym biegu czasu, aby nie stracić orientacji w czasie i przestrzeni. Każdy dzień oprócz daty miał również kin (liczbę i glif - cel, przesłanie). Przyporządkowanie daty gregoriańskiej do kinu, czyli kalibracja, to dzieło człowieka.

Dr Jose Argüelles, odkrywca klucza do Tzolkin (1987 r.), dokonując kalibracji Świętego Kalendarza z rytmem Słońca /kalendarzem gregoriańskim, udostępnił nam praktyczny przelicznik – „Kalendarz 13 Księżyców” (inaczej Dreamspell). W Dreamspell nie ma roku przestepnego. Majowie, chcąc wyrównać pozostające co roku 6 godzin, co 52 lata dodawali 13 dni do kalendarza. Nowy rok Dreamspell rozpoczyna sie 26 lipca, kalendarz dzieli się na 13 księżyców po 28 dni; ostatni dzień roku nazywany jest Zielonym Dniem (25 lipca). Dzięki temu wiemy, że 26 lipca 2013 roku, w dniu «Żółtego Galaktycznego Ziarna» (kin 164, «Kan 8»), wejdziemy w nową epoką zsynchronizowani z naturalnym rytmem Słońca.

Nową księgę historii zaczniemy pisać od «Roku 8 Ziarna» (2013/2014), ale jednocześnie wciąż będziemy zobligowani do porządkowania sfery emocjonalno-mentalnej po Starej Epoce.

Na marginesie: Starożytni Majowie wierzyli, że pochodzą z Plejad, a ich Święty Kalendarz jest kalendarzem plejadiańskim. To stamtąd mieli przynieść ze sobą swoją wiedzę i systemy rachuby czasu. Klucz do tej wiedzy zakodowali w Tzolkin, a my mieliśmy go odkryć we właściwym czasie po to, by rozwijać tę wiedzę dalej.

Droga do piątego świata

Wypływająca z mądrości indiańskiej wskazówka o przejściu ludzkości do piątego świata, dziś jeszcze mało zrozumiała przez ogół, bazuje na powszechnie znanej prawidłowości astronomicznej. Rok platoński, definiując ramy precesji, opisuje ruch wahadłowy Ziemi (tam i z powrotem) względem Słońca. Cały cykl domyka się w ciągu 26 000 lat, po czym Ziemia zaczyna swoją wędrówkę od nowa.

Według kosmologii Majów gatunek Homo sapiens przebył już cztery pełne cykle po 26 000 lat (21 grudnia 2012 roku domknął się czwarty cykl). Z przekazów indiańskich jasno wynika, że koniec czwartego świata (cyklu) przybliżył nas do piątego. Jeden świat trwa 26 000 lat, co z punktu widzenia astronomii jest bardzo logiczne.

W czwartym świecie wydarzyło się coś znamiennego, mianowicie wielki upadek ludzkości. Przed 6600 laty program ewolucji został nagle przestawiony na inną częstotliwość zawężając pole świadomości. W następstwie tego doszło do manifestacji wydarzeń, określanych przez nas historią. 13 baktunów (long count) Kalendarza Tzolkin opisuje program korekty, zainicjowany przed 5125 laty na poziomie głębszych warstw świadomości. Jednak dopiero w ciągu ostatnich 26 lat, tzn. w okresie od 1987 do 2012 roku, korekta ta stała się faktycznie możliwa.

Faktyczne przejście do piątego świata na poziomie mentalnym otworzy się 26 lipca 2013, tzn. po zakończeniu fazy synchronizacji. W tej chwili zatrzymaliśmy się na progu, czekamy na wszystkich maruderów, ale nie będziemy czekać w nieskończoność. Ci, którzy do lipca 2013 nie skorygują swoich egocentrycznych poglądów, zostaną w tyle. W procesie odnowy nie wolno jednak pominąć odpowiedzialności gatunku Homo sapiens za własne czyny i postępki operatywnego ego, dlatego nadal będzie dochodzić do eksplozji potężnych pól napięć.

Piąty świat oferuje ludziom możliwość życia w nowej, wysoko jakościowej świadomości, gdzie każdy człowiek uzmysłowi sobie swoją moc stwórczą w życiu codziennym, a co za tym idzie - nauczy się utrzymywać pod kontrolą operatywne ego, jak również okazywać bezwarunkowy respekt wobec wszelkich form życia na planecie. Życie w harmonii ze wszystkimi ziemskimi królestwami umożliwi ludziom spokojny byt i rozkoszowanie się owocami własnej kreatywności.

Właśnie to wyraża myśl o skoku kwantowym. Nasza świadomość musi porzucić stary poziom zakodowany w liczbach «12:60», aby impuls odnowy (kod «13:20») mógł dokonać zmian w nadchodzących latach. Nie zapominajmy, że program zastępczy «12:60» powołał do życia niezwykle zawężone światy iluzji. Ten program wciąż jeszcze wytwarza energie, prowadzące w kierunku załamania. Na zewnątrz zaznacza się to w sposób dość dramatyczny lub przypomina rozpadanie się domku z kart. Chcąc zażegnać wielu katastrofom życiowym, musi dojść do gwałtownej eliminacji światów iluzji z pomocą siły oświecenia. Zatem albo oświecenie, albo zrządzenia losu i katastrofy życiowe. Taka "huśtawka" może się utrzymywać do około 2020 roku. Teraz każdy ma wybór.


Otwarcie Siedmiu Pieczęci
(z. „Karmicze fraktale”, PULSAR 2007)

Od roku 1993 do 2000 postępował cykl tzw. siedmiu lat przepowiedni (Proroctwo Pacala Votana - TELEKTONON), określany jako przejście biosfery w noossferę (sfera umysłu). Otwarcie Siedmiu Pieczęci - jako usunięcie blokady wibracji - było najważniejszym procesem energetycznym lat 90. Kiny od 194 do 200 reprezentują energię Siedmiu Pieczęci i określane są jako „zagubione pokolenia” lub inaczej "zatracone jakości":

kin 194 - 12 IX /Biały Mag – praworządność /stąd dzisiejsza nieuczciwość
kin 195 - 13 MEN /Niebieski Orzeł – odpowiedzialność /uzależnienia
kin 196 - 1 CIB /Żółty Wojownik – inteligencja intuicyjna /zimna kalkulacja
kin 197 - 2 CABAN /Czerwona Ziemia – respekt dla życia /fanatyzm
kin 198 - 3 ETZNAB /Białe Zwierciadło – prawda /zakłamanie
kin 199 - 4 CAUAC /Niebieski Wicher – odnowa /stagnacja
kin 200 - 5 AHAU /Żółte Słońce – bezinteresowność /kochanie za coś.


Według "Kalendarza 13 Księżyców", w latach od 1993/94 do 1999/2000 dokonała się wstępna faza usuwania blokady Siedmiu Pieczęci. Druga faza inicjacji przebiegała od 2004/2005 do 2010/11. W tym okresie została ponownie reaktywowana siła z okresu od 1993/94 do 1999/2000. Po raz trzeci impuls inicjujący pełne już otwarcie pieczęci powrócił na przestrzeni siedmiu księżyców, tzn. od 30 maja do 12 grudnia 2012.

13 grudnia 2012 pojawił się tzw. „księżyc poza czasem”, czyli rytmiczny księżyc (od 13 grudnia 2012 do 9 stycznia 2013). W tym przedziale mieścił się 21 grudnia 2012, czyli koniec long count – tu nastąpiło domknięcie cyklu trzynastu baktunów. Kolejne siedem księżyców – od 10 stycznia do 24 lipca 2013 – będzie synchronizować ludzkie umysły z częstotliwością siedmiu jakości przypisanych do siedmiu kinów Tzolkin. Tak więc 25 lipca 2013 – Zielony Dzień (kin «Noc 7») – będzie nie tylko punktem przejściowym do «Roku Galaktycznego Ziarna» (kin 164), ale jednocześnie dniem wyrównania biegu kalendarza DREAMSPELL.


Czwartek, 27.12: List od Krzysztofa R.

Jaki jest sens prowadzić tą stronę i mieszać ludziom w głowach, kiedy kalendarz w obu wersjach się zakończył?

Krzysztofie, właśnie takim jak Ty dedykuję powyższy artykuł. Możesz nigdy więcej nie odwiedzać już tej strony - to Twój suwerenny wybór, ale TERAZ przynajmniej coś wiesz... In lak’ech


[27.12.2012 /kin 213 - 5 Ben]



Kalendarz Majów został źle odczytany?

Na początek nowego cyklu w kalendarzu Majów być może trzeba będzie czekać nie do 21 grudnia, ale jeszcze prawie 3 tys. lat. A jedyne inskrypcje Majów, które odnoszą się do 2012 r. n.e. wcale nie zapowiadają końca świata - uważa znawca kultury Majów dr Jarosław Źrałka.


21 grudnia 2012 r. ma upłynąć okres 13 baktunów (1 baktun wynosił niecałe 400 lat) od daty początku cyklu w kalendarzu Majów. Tymczasem Majowie wierzyli, że 13 baktunów trwał poprzedni cykl w ich kalendarzu. W związku w tym pojawiły się przepowiednie, że z końcem tego cyklu nastąpić ma koniec świata.

Jak wyjaśnia w rozmowie z PAP dr Jarosław Źrałka z Zakładu Archeologii Nowego Świata Instytutu Archeologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, przepowiednie te zrodziły się w XX wieku, w ruchu New Age i nie mają wiele wspólnego z tym, co wynika z mitologii Majów. Osoby, które niechlubnie zapisały się w popularyzacji przepowiedni roku 2012 nie były specjalistami od kultury Majów, a źródeł tej kultury upatrywały nawet w cywilizacji pozaziemskiej.

O pozaziemskim pochodzeniu kultury Majów mogłaby świadczyć skomplikowana wiedza astronomiczna, którą, jak niektórzy sądzą, dysponowali Majowie. Jednak dr Źrałka wyjaśnia, że wiedza tej cywilizacji nie wykraczała poza to, co człowiek mógł zaobserwować gołym okiem. Jak przypomina archeolog, Majowie nie wiedzieli nawet, że Ziemia jest kulista - uważali, że jest płaska i leży na grzbiecie żółwia czy krokodyla. Nie odróżniali też na niebie gwiazd od planet - chociaż wierzyli w moc Wenus, traktowali ją tylko jako gwiazdę.

Dr Źrałka wyjaśnia, że z prawdziwą tradycją Majów nie ma nic wspólnego wizja katastrofy, która miałaby się łączyć ze zmianą cyklów w kalendarzu. Jak opowiada ekspert, po jednym cyklu po prostu rozpoczynał się następny. Majowie wcale nie uważali, że mają temu towarzyszyć dramatyczne wydarzenia.

Poza tym, jak zaznacza archeolog, długość trwania obecnego cyklu kalendarzowego wcale nie musiała być taka sama, co poprzedniego. Niektórzy badacze uważają, że według Majów współczesny cykl miał trwać nie 13, lecz 20 baktunów. A to oznacza, że na początek nowego cyklu kalendarzowego trzeba byłoby poczekać nie do grudnia tego roku, ale jeszcze prawie 2800 lat.

Jak dodaje archeolog z UJ, Majowie posługiwali się długą - a więc liczoną od początku cyklu - rachubą czasu przy podawaniu dat. Takie daty spotyka się np. na inskrypcjach. Jedna z dwóch inskrypcji odnoszących się do roku 2012 n.e. - a więc do okresu po upłynięciu 13 baktunów od początku cyklu - znajduje się w Tortuguero w Meksyku. Końcówka tej inskrypcji jest jednak nieco zniszczona, a interpretacje archeologów, czego właściwie ona dotyczy, różnią się diametralnie.

Dawniej uważano, że wymieniona w inskrypcji data - w naszym kalendarzu byłby to 21 grudnia 2012 r. - może się łączyć ze zstąpieniem na Ziemię bóstw. Po powtórnej weryfikacji tekstu badacze doszli jednak do wniosku, że jest to informacja znacznie bardziej prozaiczna - dotyczy daty powstania grobowca lub świątyni, który przyozdabiała. Jak tłumaczy badacz, na inskrypcji napisano, że dedykacja grobowca lub świątyni miała miejsce tyle a tyle lat przed rokiem 2012 n.e. kiedy upłynie 13 baktunów. Dwoje badaczy: Sven Gronemeyer i Barbara MacLeod uważa z kolei, że na końcu inskrypcji jest mowa o tym, że figura czy wyobrażenie bóstwa Bolon Yokte (lub osoby, która uosabiać będzie to bóstwo) zostanie przystrojona regaliami w kontekście celebracji 13 baktuna, a więc 2012 roku. Bolon Yokte patronował końcom ważnych cykli czasu.

Kolejna wzmianka dotycząca 2012 roku znajduje się na kamiennej inskrypcji pochodzącej z majańskiego miasta La Corona leżącego w Gwatemali. Jednak i tutaj nie odnosi się ona do żadnej apokalipsy lub przepowiedni o końcu świata. Jest tam jedynie odniesienie do końca 13 baktuna w kontekście niedawnego wówczas wydarzenia, jakie miało miejsce w 692 r. n.e. i wiązało się z celebracją zakończenia cyklu 13 katunów (jednostek liczących blisko 20 lat).

Jak opowiada archeolog, początek cyklu kalendarza Majów, w przeliczeniu na dzisiejszą rachubę wypadł w 3114 r. p.n.e. Jedne podania wskazywały, że wtedy w mitycznym miejscu bogowie ustawili 3 kamienie, tworzące symboliczne palenisko, w którym zapłonąć miał ogień stworzenia. Z kolei inny mit wyjaśnia, że w roku tym bracia bliźniacy pokonali bogów śmierci i doprowadzili do zmartwychwstania swojego ojca - boga kukurydzy. A było to bóstwo o tyle ważne, że z kukurydzy miała powstać współczesna rasa ludzi, doskonalsza niż rasy wcześniejsze rasy - powstałe z błota czy z drewna.

- Rok 3114 p.n.e. nie był datą historyczną, ale czysto mitologiczną. Początki kultury Majów notuje się bowiem dopiero na drugie tysiąclecie przed naszą erą - zaznacza badacz.

Okres świetności cywilizacji Majów przypadł jednak później - klasyczna cywilizacja Majów datowana jest bowiem na czas od III do IX-X wieku naszej ery. Do upadku tej kultury doprowadziło wiele czynników. Jak wymienia dr Źrałka, były to m.in. susza, degradacja środowiska, wojny czy przeludnienie.

Współcześnie Majowie żyją na terenie dzisiejszego Meksyku, Gwatemali, Hondurasu, Salwadoru czy Belize. Szacuje się, że w Ameryce Środkowej żyje ok 5,5 - 6 mln Majów. Nie stanowią oni jednak spójnej grupy, posługują się różnymi językami (w grupie języków Maja jest ok. 30 języków).


Źródło: PAP – Nauka w Polsce, Ludwika Tomala
http://odkrywcy.pl/kat,111404,title,Kalendarz-Majow-zostal-zle-odczytany,wid,15181983,wiadomosc.html




UBÓJ RYTUALNY W POLSCE
Kto w Sejmie RP stanie w obronie praw zwierząt?



27 listopada (1 Akbal/Noc) Trybunał Konstytucyjny orzekł, że ubój rytualny z pełną świadomością zwierząt jest niezgodny z Konstytucją RP. Zaraz po tym branżowy portal argentyńskich handlarzy mięsem umieścił serię wyjątkowo oszczerczych tekstów pod adresem Polski i Polaków: Te szumowiny udają, że przejmują się cholernymi zwierzętami..., Polscy kolaboranci zakazują koszernego jedzenia... itd. Polskie MSZ zażądało sprostowania i przeprosin. Bezskutecznie.

W środę, 28 listopada (2 Kan/Ziarno), były minister rolnictwa ze stoickim spokojem oświadczył w radio ZET, że kwestia prawna jest taka, że ubój rytualny będzie dopuszczalny od 1 stycznia 2013 roku zgodnie z rozporządzeniem Unii Europejskiej. Co tam cierpienie zwierząt, liczy się ekonomia (dochód 1,2 mld zł rocznie). Na koniec dodał: Dzisiaj nie jesteśmy w stanie rozstrzygnąć do końca, czy ubój z ogłuszeniem jest bardziej humanitarny niż ubój bez ogłuszenia. Każdy ubój jest niehumanitarny, jest to zabijanie zwierząt i nie da się zmierzyć cierpienia.
Panie Sawicki, zapewne nie słyszał pan o KARMIE i hormonie strachu (ACTH), więc pan nie wie, jakie nieszczęścia ściągacie na Polskę i ludzi, forsując ubój rytualny. Zwierzę to istota, która tak samo jak człowiek odczuwa ból, jest jednak w gorszej sytuacji od człowieka – nie może wezwać pomocy.

Zakaz uboju rytualnego w niczym nie narusza praw mniejszości wyznaniowych w Polsce. Spożycie mięsa koszernego jest u nas znikome, można je bez problemu sprowadzić z zagranicy.

Wdrażając postanowienia Brukseli, nasi „zunifikowani” decydenci próbują zasłaniać się nadrzędnością prawa unijnego nad prawem krajowym - ale nie nad Konstytucją RP (!). Jedni mogą, inni nie. Niemcy nie raz pokazali Brukseli, że prawo niemieckie ma wyższość nad prawem wspólnotowym i nie tylko w kwestii GMO, ochrony naturalnych pasz czy nasion, ale nawet obrzędów religijnych (zakaz obrzezania dzieci). We Francji ustawowo zabroniono uczennicom noszenia chust na głowach i symboli religijnych.

Ubój rytualny test to największy akt barbarzyństwa. Zwierzę krztusi się krwią i treścią żołądka, która wlewa mu się do przeciętej tchawicy; jest przytomne nawet dwie minuty. W polskich rzeźniach, które mają certyfikat uboju rytualnego, dla krów stosuje się obrotowe klatki ubojowe. Zwierzę przed podcięciem gardła obracane jest do góry nogami, co ułatwia pracę rzeźnikowi. Jak wynika z badań - powoduje to skrajny stres i cierpienie.

Organizacje pozarządowe apelują do posłów i rządu, by ubój rytualny nie był w Polsce legalizowany. TOK FM ujawniło, że posłowie PSL zbierają w Sejmie podpisy pod projektem ustawy. Do 31 grudnia br. Polska musi zawiadomić Unię o stanowisku w sprawie uboju. Rząd jeszcze przed końcem roku zamierza uruchomić szybką ścieżkę legislacyjną, by zalegalizować ubój rytualny. Podczas głosowania ma obowiązywać dyscyplina partyjna. Tym samym sumienie posłów PO-PSL zostanie zagłuszone, a oni sami zredukowani do poziomu bezwolnych kreatur. Standardowo kara za złamanie dyscypliny partyjnej to 1000 zł.
To SKANDAL.



Źródło: “METRO”, środa, 28 listopada 2012



[07.12.2012 /11 Ben]



J. ŁOPATA i SIR J. ROSE O KULISACH UNIJNEGO LOBBINGU


Na łamach numeru 12/2012 „NŚ” o kulisach funkcjonowania unijnego lobbingu opowiadają Jadwiga Łopata i Sir Julian Rose z fundacji ICPPC i Koalicji „Polska Wolna od GMO”. W artykule czytamy m.in.:

Żywność to towar strategiczny. Kto kontroluje żywność, ten w rzeczywistości kontroluje świat!... Na każdym kroku politykę rolną kontrolują korporacje... uzyskując nadzór nad nasionami... Już 68% znajduje się w rękach pięciu, może sześciu korporacji... Tworzy się różnorodne dziwne przepisy, które ograniczają dostęp do lokalnych, tradycyjnych roślin. Stąd tzw. katalogi nasion... Żeby trafić do takiego katalogu, trzeba uiścić olbrzymie opłaty... [Korporacje] promują rolnictwo wielkoobszarowe oraz organizmy modyfikowane genetycznie... Technokraci i biurokraci w Brukseli przeważnie nie znają się na uprawie ziemi. Kiedy przychodzą do nich samozwańczy eksperci związani z lobby handlowym, zamiast sprawdzić ich intencje, najczęściej ufają im w ciemno... Jeśli ci „eksperci” uznają jakieś rozwiązanie za niekorzystne (a do tego mają wystarczający PR oraz dużo pieniędzy), urzędnicy bez szemrania akceptują ich wnioski i wprowadzają odpowiednie regulacje... To właśnie dlatego w Polsce... rząd wprowadza regulacje, które są korzystne dla dużych i bardzo dużych. (...) Sporo znanych polskich marek zostało przejętych przez wielkie koncerny i teraz pod dobrze znaną nazwą ukrywa się często produkt, który nie ma nic wspólnego z pierwowzorem.

Kiedy Jadwiga Łopata i Julian Rose spotkali się w Brukseli z ludźmi, którzy decydują o sprawach rolnictwa w całej Unii, doznali prawdziwego szoku:
Osiem osób przy stole. Ani jednego reprezentanta Polski. Gospodarze zdziwieni i trochę źli, że zawracamy im głowę... że martwimy się o polskich rolników... Kiedy skończyłem... jedna z urzędniczek wyznała: „Wydaje nam się, że pan nie rozumie, jak działa wspólna polityka rolna”... Dla tej pani wniosek był prosty: około miliona rolników musi „zniknąć” z polskiej wsi... Tak dzieje się m.in. w Hiszpanii i Portugalii...

Jadwiga i Julian są przekonani, że większość polskich polityków w ogóle nie zauważa problemu [GMO], a rząd i parlament mają już w tej sprawie niewiele do powiedzenia, gdyż całą realną władzę w tej kwestii oddały korporacjom. I dodają: Przegraliśmy batalię w Sejmie i Senacie o zakaz stosowania pasz GMO... (...) Polska została całkowicie uzależniona od dostaw GMO.... Utraciliśmy naszą niezależność żywieniową.

Dziś narażenie się korporacjom oznacza upadek rządu.

Każdy powinien przeczytać ten artykuł w całości!



[05.12.2012]



"KALENDARZ MAJÓW ŹLE ODCZYTANY - KOŃCA ŚWIATA NIE BĘDZIE"

„Odnaleziono najstarszy kalendarz Majów, według archeologów końca świata 2012 nie będzie”.

Amerykańscy archeolodzy odkryli w północnej części Gwatemali pozostałości domu z epoki Majów. Na jego ścianach zostały namalowane najwcześniejsze znane nam tablice astronomicznie, opisując rok słoneczny i księżycowy, jak również długoterminowe cykle ruchu Wenus i Marsa. Informacje na ten temat zostały opublikowane w czasopiśmie Science.

Nie jest to kalendarz, jako taki, ale tablice astronomiczne Majów określające przedziały miesięcy księżycowych. Zawierają też całą serię skomplikowanych obliczeń matematycznych związanych z astronomią. Jest to znalezisko porównywane z „Kodeksem drezdeńskim” uważanym do tej pory za najważniejszy zabytek po cywilizacji Majów.

Odkrycia dokonała grupa archeologów z Boston University pod przewodnictwem Billa Saturno. Wykopaliska trwały od 2001 roku i były prowadzone w prowincji Peten, w północnej Gwatemali.

Znaleziska dokonano dokładnie w Xultún, które jest uważane za najbogatsze stanowisko archeologiczne z okresu Majów. Współpracownicy Saturno trafili na odkrycie przypadkiem, bo szybsi od nich byli szabrownicy, których nie brakuje w ruinach tego 40 tysięcznego miasta Majów

Ściany domu, prawdopodobnie z IX wieku naszej ery, pokryte są glifami, rysunkami i liczbami. Naukowcy przyznają, że nigdy czegoś takiego nie widzieli. Wiele z tych obliczeń może być związana z kalendarzami Majów. Jest 260-dniowy kalendarz ceremonialny, 365-dniowy solarny, 584-dniowy wenusjański oraz 780-dniowy marsjański.

Być może budynek ten był rodzajem dysku twardego Majów. Po prostu w ten sposób utrwalano wiedzę i niektórzy skrybowie mieli za zadanie konserwowanie tej wiedzy i utrzymywanie jej. Prawdopodobnie z takich matryc przepisywano kodeksy jak ten drezdeński.

Według naukowców z trzech ścian można bez wątpienia wyczytać, że starożytni Majowie przewidywali, że świat będzie istniał nawet 7000 lat poza nimi... Naukowiec dodaje, że w tabelach nigdzie nie ma adnotacji do roku 2012, więc można powiedzieć, że z punktu widzenia wiedzy Majów nic nam w tym roku nie grozi. Nie ma tam adnotacji o możliwym końcu świata.

Najistotniejsze w tym znalezisku jest też to, że wiemy, iż kalendarz w zaawansowanej formie istniał wcześniej niż do tej pory uważała nauka. Teraz będzie trzeba myśleć nad tym, kiedy powstały pierwowzory tych tablic, albo skąd pochodzi tak zaawansowana wiedza.[Koniec]


Źródło:
zmianynaziemi.pl/wiadomosc/odnaleziono-najstarszy-kalendarz-majow-wedlug-archeologow-konca-swiata-2012-nie-bedzie?quicktabs_1=1

Zob. Gazeta Wyborcza, dn. 11.05.2012, artykuł "Kalendarz Majów żle odczytany. Końca świata nie będzie"
wyborcza.pl/1,75476,11700673,Kalendarz_Majow_zle_odczytany_Konca_swiata_nie_bedzie.html


» wyświetl same pytania

Twoje pytanie...
Imię i nazwisko:
E-mail:
Temat: *
Treść pytania: *
 

« poprzednie 8   
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7
   następne 8 »